Basia - pracowita właścicielka punktu pocztowego w Świdnicy

2017/07/25

Dzisiaj spotkałam się z Basią (właścicielką nowo otwartego punktu pocztowego), która pokazuje nam, jak brać sprawy w swoje ręce.

 

Skąd pomysł na otwarcie punktu pocztowego?

 

Pracowałam na poczcie, potem w agencji pocztowej, ale jako pracownik. Któregoś dnia złamałam rękę i zostałam zwolniona. Dowiedziałam się, że dziewczyna, która ulicę obok prowadzi agencję pocztową, będzie rezygnować. Postanowiłam więc stanąć do przetargu na prowadzenie agencji. Po miesiącu dostałam odpowiedź pozytywną, wygrałam przetarg.

 

W krótkim czasie otrzymałam dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Teraz jestem w trakcie organizowania wszystkiego tak, aby całe osiedle mogło u mnie wszystko załatwić, czyli zarówno nadać jak i odebrać przesyłkę. Odbieranie przesyłek już niedługo zostanie wdrożone, mam spore zaplecze. Listonosze stawiają mi dość spore wymagania, ale myślę, że wszystko jest na dobrej drodze.

 

 

 

Jaki masz kontakt z klientem, na co zwracasz uwagę?

 

Na pewno trzeba uważać. Dużo zależy od tego jak ja podejdę do klienta. W grę nie wchodzą żadne moje humory, wyłączam się i wszystko zostawiam w tyle. Uśmiech to podstawa. Najgorsze sytuacje są z listami z sądu – muszą one zostać odebrane osobiście i nie mam możliwości wydania takiego listu komuś innemu, ludzie nie zawsze to rozumieją. Ale wszystko zależy od tego, jak cała sprawa zostanie przekazana przeze mnie. Kontakt z klientem – powiem nieśmiało, że to mój konik. Myślę, że wzbudzam zaufanie u ludzi. Ogólnie jestem pozytywną osobą.

 

Podczas zakładania działalności sama też spotykałam się z uprzejmością urzędników, czasami przyjmowali mnie w ostatniej chwili.

 

Co poleciłabyś osobom zakładającym własną działalność?

 

Przede wszystkim niczego się nie bać. Trzeba wyjść z domu. Kiedy dostałam decyzję pozytywną, w głowie miałam już tylko jak doprowadzić mój plan do końca.  Nie przewidywałam niepowodzenia, chociaż miałam też chwile zwątpienia, komplikacje. Pomogli mi przyjaciele, dostałam niezłego kopniaka (śmiech).

Cały czas jest jednak strach, żeby moja praca była efektywna i dawała mi jakieś korzyści. Takie minusy prowadzenia własnej firmy.

 

 

 

Jak wygląda twój asortyment? Widzę półkę z miodami…

 

Miód to pasja mojego taty, którą mnie zaraził. Pszczoły są niesamowite. Od dziecka towarzyszyłam tacie w prowadzeniu pasieki. Nie wyobrażam sobie, żeby tu nie było chociaż kilku słoików miodu.

Pszczoły nauczyły mnie pracowitości i systematyczności.

 

Sporą częścią mojego życia są także kwiaty. W niedługim czasie planuję mieć w ofercie własnoręcznie robione stroiki na święta, wianuszki na drzwi...

 

Zajmuję się też ubezpieczeniami.

 

 

 

Twój punkt rożni się od innych miejsc tego typu...

 

Chciałam, żeby było inaczej niż na każdej poczcie, żeby było przyjemnie. Planuję stworzyć kącik dla dzieci, postawić miskę dla psa. I na pewno będzie tutaj dużo kwiatów.

 

Barbara Sozańska: 694 977 960

                                barbara.sozanska@pgu.net.pl

 

Please reload