Wielki potencjał niewielkiej kwiaciarni - Ania Mieloch

2017/10/12

Niepozorna, czerwona budka w Świdnicy przy cmentarzu na ul. Łukasińskiego od dziś przestanie się Wam kojarzyć jedynie ze zniczami i wieńcami. Ta kwiaciarnia to coś znacznie więcej...

 

Kwiaty? Jak to wszystko się zaczęło?

 

Zaczęło się w rodzinie – moi rodzice prowadzili tutaj kwiaciarnię. Pamiętam, że mama zawsze starała się rozwijać, nigdy nie stała w miejscu. Kiedyś były inne realia, inna dostępność produktów. Zrobienie czegoś ciekawego, wyjątkowego, innego było wielką sztuką. Królowały goździki. Gerbery były wielką nowością. Towarzyszyłam rodzicom cały czas, znajomi mówili, że ja się chyba urodziłam w szklarni :-)

                 fot. Marcin Chruściel

 

Zmieniłam swoje życiowe plany (wcześniej studiowałam antropologię) i powoli zaczęłam przejmować kwiaciarnię rodziców. Ukończyłam we Wrocławiu dobrą szkołę florystyczną. Poznałam tam wiele ciekawych osób, do dzisiaj spotykamy się i wspieramy. 

 

W szklarniach prowadzimy ogrodnictwo. Hodujemy tu róże, eustomy, zieleń do bukietów. W tym okresie są to akurat chryzantemy, ze względu na bliskość cmentarza. Resztę kwiatów sprowadzamy. Dbam o to, aby w sprzedaży były zawsze świeże kwiaty. 

 

To jest po prostu moja pasja – uwielbiam swoją pracę.

 

 

Jakie zamówienia realizujesz?

 

Oczywiście wykonuję przeróżne bukiety i kompozycje okolicznościowe. Oprócz tego tworzę dekoracje do sesji zdjęciowych (mocno rozwijająca się i coraz bardziej wymagająca dziedzina) – brzuszkowych, noworodkowych, ślubnych, poślubnych (stylizowanych). Panie zamawiają wianki, ozdoby do włosów, repliki bukietów.

 

                      fot. Justyna Pernet

                      make up - Lumaki Studio

 

Zawsze mam pewną ilość bukietów gotowych do sprzedaży, natomiast większe formy wykonuję na zamówienie. Teraz akurat zaczyna się sezon na dekoracje nagrobne, po nich będzie czas na przeróżne ozdoby bożonarodzeniowe (także rękodzieło) – to jest czas, kiedy brokat sypie się z każdego miejsca w domu :-)

 

                      fot. Zaczarowana Pracownia 

 

Wspominałaś, że należysz do zrzeszenia florystów.

 

Tak, jest to Stowarzyszenie Florystów Polskich – za jego sprawą powstają różne ciekawe inicjatywy, np. pod wspólnym logo tworzymy projekt w ramach Festiwalu Kwiatów w Książu. Spotykamy się, pomagamy sobie nawzajem, wymieniamy doświadczeniami – jest to taka zdrowa konkurencja, przynosi wiele pożytku. 

 

Może nie każdy o tym wie, ale florystyka w Polsce ma się bardzo dobrze. Wielu florystów z naszego kraju może się pochwalić znacznymi osiągnięciami w konkursach o randze międzynarodowej.

 

                      fot. Patrycja Radzikowska

 

Niestety przez wiele lat kwiaciarnie mocno straciły na wizerunku, ludzie mniej chętnie kupują kwiaty. Być może dlatego, że sprzedający nie mieli wystarczających umiejętności, bukiety od lat wyglądają tak samo – celofany, krepina… Teraz czasy się zmieniły, klienci mają inne podejście, inne wymagania. I ja staram się sprostać tym wymaganiom, podążam za trendami.

 

A jakie są trendy?

 

Zmienia się forma bukietu, tradycyjne bukiety typu biedermeierr (kulki) ustępują miejsca rozluźnionym, romantycznym formom. Co roku ogłaszany jest kolor wiodący. W tym roku jest to greenery. Króluje on także we wnętrzarstwie, modzie itd. Dlatego też teraz niezwykle popularne są dekoracje z dużą ilością zieleni.

 

                      fot. Ania Margoszczyn

 

Najbardziej niespodziewane, zaskakujące zamówienie?

 

101 róż dla ukochanej. Na „za godzinę” :-) Udało się! Wyszedł wielki box z kwiatami. Flower boxy są teraz bardzo popularne, odpowiednio przygotowane są naprawdę trwałe.

 

 

Przeglądając opinie o Twojej firmie zainteresowała mnie następująca: „Wyśmienity gust, doświadczenie, wyczucie stylu i perfekcja to cała Pani Ania”. 

 

O gustach się nie dyskutuje :-) Kwiaty stawiam na pierwszym miejscu, nie ma żadnych zamienników, zbędnych dodatków.

 

I przede wszystkim staramy się promować kulturę wręczania kwiatów. Kwiaty nie zdążą się znudzić, bo są ulotne, nie zdążą się zakurzyć, jak porcelanowy słonik stojący na półce. I tak naprawdę są chyba jedynym niezobowiązującym prezentem.

 

https://web.facebook.com/Kwiaciarnia-Anna-Mieloch-1700372696867090/

Please reload