Kto cię tak urządził?

2018/11/16

W świdnickim "Przedmieściu" spotkałam się z niesamowitą Kasią Ślebodą.

 

Kasiu, czym się zajmujesz?

 

Jestem architektem wnętrz. Wcześniej przez jakiś czas pracowałam w agencji reklamowej, w międzyczasie ukończyłam studia licencjackie z zakresu architektury wnętrz, swoją edukację zakończyłam na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (na tym samym kierunku). Od samego początku wiedziałam, że chcę prowadzić własną działalność. Miałam ogromne wsparcie rodziny, przyjaciół i mojego narzeczonego Miłosza – to dało mi ogromną siłę.

Już w dzieciństwie zawsze miałam przy sobie kartkę A4 i dużo rysowałam. Kartkę dzieliłam na pół – w dolnej części zawsze była szafka z telefonem, schody, tapeta. Na górze łóżko, szafki, kinkiety… dominował róż i pastele – pamiętam to dokładnie.

 

Jak wygląda pierwsze spotkanie z Tobą?

 

Podczas pierwszego spotkania dobrze jest, kiedy klient posiada zdjęcia wnętrz. Przeprowadzam dokładny wywiad – jakie kolory są preferowane, jakie są zainteresowania mieszkających, czy są zwierzęta itd. Zadaję również ważne pytanie: jaka jest wysokość budżetu – wtedy wiem, w jaki sposób dobierać materiały. Czasem mam za zadanie zrobić „ładnie i tanio”, czasem mam nieograniczony budżet i wtedy mogę poszaleć :-). Proszę też o pewnego rodzaju inspiracje – pomaga mi to „wejść w głowy klientów”. Wtedy wiem, na jakim efekcie końcowym im zależy.

 

 

Są to projekty wnętrz mieszkań, domów, stoisk reklamowych, restauracji, hoteli.

Następnie przygotowuję wycenę w trzech różnych opcjach cenowych projektu: funkcjonalny – rzut, w którym zawarte są informacje, gdzie wszystko ma być rozmieszczone; projekt koncepcyjny – rzut, wizualizacja i dobór materiałów, wskazuję, gdzie można kupić dane przedmioty zawarte w projekcie wraz z kosztorysem, wskazuję ilość i kolor farby, paneli, rodzaj oświetlenia ; i projekt wykonawczy – dodatkowo rozrysowuję rozmieszczenie oświetlenia, gniazda, instalację wodno-kanalizacyjną, czyli rysunki techniczne dla budowlańców, elektryków, hydraulików, stolarzy.

 

Kiedy klient zdecyduje się na daną opcję, podpisujemy umowę. Każdy projekt jest potem dostosowany do uwag i życzeń. Spotykamy się i omawiamy każdy element projektu.

W tym zawodzie jest mimo wszystko dość dużo stresu, ale ja się śmieję, że stres to mój przyjaciel, bo napędza mnie do działania.

 

Obecne trendy?

 

Kolorowe wnętrza wróciły, lecz klienci w dalszym ciągu dość często pragną mieć w swoich „czterech kątach” biele i szarości. Ciekawie wygląda ciemna zieleń, a do tego ciekawy akcent. Podłogi żywiczne – łatwe do utrzymania w czystości. Tak naprawdę zawsze muszę trafić w czyjś gust, tak aby ta osoba potem dobrze się czuła w danym pomieszczeniu.

Cały czas się doszkalam, jeżdżę na różnego rodzaju eventy organizowane dla architektów i projektantów.

 

 

Projekty, które sprawiają ci najwięcej satysfakcji?

 

Każdy projekt wzbudza we mnie wiele emocji. Dużo przyjemności sprawiają mi projekty dla najmłodszych – dzieci mają niezwykłą wyobraźnię. Lubię także „większe” projekty – takie, które podnoszą poprzeczkę, kiedy muszę rozwiązać jakiś problem – wtedy staję się silniejsza.

 

 

Jestem perfekcjonistką, zawsze wszystko dopinam na ostatni guzik.

Uwielbiam zachwyt w oczach klienta podczas finalnego oddania projektu. Podobno dwa najważniejsze dni w życiu człowieka to ten, w którym się rodzi i ten, w którym odkrywa - po co.

 

https://web.facebook.com/studiokpw/

 

Please reload