Ślub jak z bajki według Kasi

2017/09/22

Rozmawiałam z Kasią Korzec, założycielką Bajecznych.

 

Czy pamiętasz moment, kiedy zarysował się pomysł założenia „Bajecznego Ślubu”?

 

To był czas, kiedy miał się odbyć mój własny ślub. W okolicy istniały co prawda firmy zajmujące się dekoracjami, ale wykonywały je tylko w ograniczonym zakresie, dla mnie niewystarczającym. Mi marzyło się rustykalne, romantyczne wnętrze – miałam swój pomysł, swoją wizję, więc postanowiłam zająć się tym sama.

 

 fot. A.Pawłowska

 

W związku z istniejącą niszą na rynku, zamierzałam stworzyć miejsce, gdzie para młoda zostanie kompleksowo obsłużona: kwiaty, tort, fotograf i wszelkiego rodzaju inne atrakcje lub specjalne życzenia typu białe gołębie, fire show lub nawet anioły na szczudłach. Przewagę starałam się budować wyznaczając nowe trendy. Do oferty „Bajecznego Ślubu” wprowadziłam np. słodkie stoły,drewniane pudełeczka na obrączki, skrzyneczki kwiatowe jako podziękowania dla rodziców, które wówczas nie były u nas popularne.

 

 

Jakie były początki?

 

Początki? Potrzebny był sprzęt, zaplecze i wiedza na start. Do przewozu kwiatów i akcesoriów konieczny był samochód, padło na żółty „pocztowóz” (ze względu na dużą ilość półek w środku). Za pracownię posłużyło mieszkanie, gdzie na stołach ustawiałam kompozycje. Zaczęłam samodzielnie zdobywać wiedzę o dekoracjach, trendach i wszystkim, co z tym związane, ukończyłam też kilka kursów florystycznych i dekoratorskich.

 

 fot. K.Kulik

 

Czy uważasz, że masz jakieś specjalne predyspozycje?

 

Zawsze miałam zdolności manualne. Moja mama śmiała się, że kiedyś będę malowała obrazy na rynku w Krakowie :) Kwiaty to moja pasja. Nawet gdy jadę autem i zauważę ciekawą roślinę, potrafię się zatrzymać i zabrać ją do domu. Obserwuję, próbuję się więcej o niej dowiedzieć, sprawdzam czy da się ją jakoś wykorzystać.

 

 fot. A.Margoszczyn

 

Jak wygląda życie prywatne Kasi z „Bajecznego Ślubu”?

 

Czas na życie prywatne to dla mnie głównie miesiące zimowe (poza sezonem) i okres świąteczny, w którym w ogóle nie przyjmujemy zleceń – to chwile tylko dla rodziny. Jest to też dobry moment na urlop (który musimy planować z dwuletnim wyprzedzeniem) – wybieramy po prostu cieplejsze kraje.

Pozostałe miesiące to ciągła gonitwa z czasem. W tym zawodzie trzeba być naprawdę dobrze zorganizowanym (trzeba planować nawet, kiedy urodzi się dzieci :)). Życie zawodowe cały czas przeplata się z prywatnym.

 

 

Zaangażowana w biznes jest cała rodzina. Mąż bardzo pomaga, zawiesza oświetlenie i ozdoby na sufit, składa z nami serwetki :). W opiece nad dziećmi pomagają moi rodzice i teściowie.

W tym wszystkim mamy jeszcze miejsce na kota :). Uważam, że dom bez zwierzątka to nie jest prawdziwy dom.

 

Filemon :)

 

Co jest najtrudniejsze, czy miałaś kiedyś chwile zwątpienia?

 

Najtrudniejszy jest czas, kiedy dzieci chorują, a zlecenie musi zostać zrealizowane. W pewnych pracach nikt nie może mnie zastąpić. I tu po raz kolejny niezbędna staje się pomoc ... a ja sama po prostu nie mogę zachorować.

 

 fot. K.Kulik

 

Z czego jesteś dumna?

 

Najbardziej dumna jestem z zaufania, jakim ludzie obdarzają „Bajeczny Ślub”. Klienci wracają – trzeba pamiętać, że nasza firma obsługuje nie tylko wesela i śluby, zajmujemy się także chrzcinami, komuniami oraz dekoracjami na inne okazje. Skupiam wokół siebie rękodzielników, utalentowanych ludzi, którzy wspomagają mnie swoimi produktami.

 

 fot. A.Margoszczyn

 

Ostatnio byłam na szkoleniu u Piotra Sekundy, zostałam rozpoznana jako Kasia z „Bajecznego Ślubu”. Pytałam, skąd w Warszawie znają moją firmę? Odpowiedź była następująca: „Nasze klientki przychodzą ze zdjęciami twoich bukietów i chcą takie same”.

 

 A. Margoszczyn

 

Jakie pomysły, plany na przyszłość?

 

Moim marzeniem jest organizacja szkoleń. Jednak nie chciałabym prezentować się na takim szkoleniu jako wybitna specjalistka. Chodzi mi o takie koleżeńskie spotkania na dywanie, z muzyką w tle, gdzie spotykamy się cyklicznie, raz robimy butonierki, innym razem przedstawiam ciekawy pomysł na prezent z okazji Dnia Matki.

A może franczyza? Otwarcie filii „Bajecznego Ślubu” w innym miejscu?

 

 fot. A.Margoszczyn

 

Jaką osobą jesteś zawodowo?

 

Zależy mi na utrzymaniu poziomu firmy, na który długo pracowaliśmy. Moje współpracownice mówią czasem: „Kasia, przecież tylko ty masz w głowie jak ma wyglądać dekoracja, możesz pominąć ten szczegół”. Jestem perfekcjonistką, wszystko ma być doprowadzone do końca, inaczej dekoracja nie jest dla mnie skończona.

Sama dbam o stronę, odpisuję na maile, obmyślam i planuję ile kwiatów zamówić, obliczam koszty. Jeżeli sama nie mogę czegoś wykonać, chętnie polecam konkurencję.

Lubię obserwować ludzi, ich zachowania. Gdy pierwszy raz przychodzą do mnie narzeczeni, potrafię zaproponować im rozwiązanie zadowalające obie strony.

 

 

Jaki jest zakres usług „Bajecznego Ślubu”?

 

Dekoracje sal, samochodów, domów pary młodej, bukiety, butonierki, wianuszki, dodatki dekoracyjne, usługi rękodzielnicze (np. pudełeczka na obrączki), umowa z fotografem, z orkiestrą, z kamerzystą, słodkie stoły.

Dekoracje należy zamawiać z 1,5 rocznym - dwuletnim wyprzedzeniem.

 

    fot. K.Kisała

 

Co Cię motywuje do pracy?

 

Największą nagrodą są dla mnie słowa: „warto było, sami nie dalibyśmy rady… było pięknie!”.

 

web.facebook.com/BajecznySlub/

 

Please reload