Kasia - kobieta z parą!

2017/07/29

Rozmawiałam z Kasią Szczerbińską, dyrektorką Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej.

 

Nie przypuszczałam, że na stanowisku dyrektora muzeum technicznego zastanę młodą kobietę. Jak tu trafiłaś?

 

Tak, wiele osób się dziwi. Ukończyłam studia o kierunku dokumentalistyka konserwatorska, gdzie studenci uczą się opieki nad zabytkami. Ukończyłam także studia ekonomiczne i podyplomowe z zakresu marketingu. Muzeum to zostało uratowane w 2004 roku przez pana Piotra Gerbera, który na Politechnice Wrocławskiej zajmuje się ochroną zabytków techniki. Właśnie on szukał osoby, która mogłaby zarządzać obiektem.

 

 

Na początku nie było tu nic, nie było ogrodzenia, tabor był mocno zniszczony. PKP w 1999 roku zaczęło proces likwidacji tego terenu. Muzeum zarządzał wtedy pan Zbigniew Gryzgot, który obecnie jest tu kustoszem. Bardzo walczył o to miejsce, kiedyś nawet własnoręcznie rozkręcił tory wyjazdowe, bo zabierano najcenniejsze lokomotywy. Pana Zbigniewa wysłano jednak na wcześniejszą emeryturę.

Ówczesna pani burmistrz widziała potencjał w tym miejscu i szukała możliwych rozwiązań ratowania dawnego skansenu.  Zwołała konferencję naukową, na której pojawił się właśnie mój szef. Utworzyliśmy Fundację Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego.

 

 

Zajmujemy się ochroną zabytków techniki. Nasza fundacja ma sześć różnych obiektów: mamy zabytkowy młyn, w którym mielimy mąkę, w Dzierżoniowie również mamy zabytkową parowozownię (jeszcze w remoncie), w Piotrowicach Świdnickich mamy zamek, gdzie chcielibyśmy pokazywać zabytki techniki rolniczej, taką prawdziwą wieś. W Tułowicach koło Opola w trakcie inwestycji jest przyszłe muzeum porcelany. Z kolei w Katowicach mamy zabytkową Walcownię i od tego roku można już ją zwiedzać.

 

 

Jakie były początki?

 

Początkowe lata powstawania muzeum były trudne, trwało mozolne zbieranie eksponatów, lokomotyw. Szczególnie zależało nam na tym, żeby ożywić unieruchomione lokomotywy. Koszty remontu były ogromne, ale uzyskaliśmy fundusze unijne i wybraliśmy lokomotywę w najlepszym stanie technicznym – TKT 48-18 oraz trzy wagony. Przede wszystkim byli potrzebni ludzie. Jeździliśmy po wsiach i szukaliśmy tokarzy, odlewników, maszynistów trakcji parowej, którzy potrafili obsługiwać lokomotywę i naprawić tabor.

 

 

Po dwóch latach to się udało i od czterech lat organizujemy wycieczki najpiękniejszymi trasami Dolnego Śląska. Jest bardzo duże zainteresowanie: dzieci, młodzież – dziadkowie przyjeżdżają pokazywać swoim wnukom, jak kiedyś podróżowali. Taki powrót do przeszłości. Obecnie mamy 50 tysięcy odwiedzających muzeum rocznie i 20 tysięcy pasażerów naszego pociągu.

Pracujemy ze starymi kolejarzami. W 2007 roku zlikwidowano Szkołę Kolejową, której teraz tak naprawdę brakuje. Są zainteresowani chłopcy, nie mają się jednak gdzie szkolić.

 

 

Całe miasto wyrosło wokół tego miejsca, prawda?

 

Gdyby nie kolej, nie byłoby Jaworzyny, która niedługo świętować będzie swoje 175-lecie.

 

 

 Załoga muzeum?

 

Tak naprawdę muzeum jest zarządzane przez kobiety. Oprócz nas są tu niesamowici kolejarze, tacy starej daty. Wyciągnęliśmy ich z domów, sprzed telewizorów. Byli już na emeryturze, nie dowierzali, że uda się uruchomić parowóz. Teraz mówimy, że są to nasi kolejowi celebryci! Aparaty zawsze są skierowane w ich stronę.

 

 

 

 

Współpracujemy z wieloma mieszkańcami, muzeum to taka wizytówka Jaworzyny. Robimy dużo rzeczy, w szczególności dla dzieci – mam tu na myśli „Miasto Dzieci” – ciekawa inicjatywa, forma półkolonii. Dzieci nie nudzą się w wakacje, spędzają czas pożytecznie. Z kolei projekt „Trzy pokolenia” skierowany jest do młodzieży z problemami, starsze osoby, pokazują jak kiedyś trzeba było ciężko pracować. Naszą największą imprezą jest coroczna Gala Parowozów – do niej przygotowujemy się najdłużej.

 

 

 

Dla turystów mamy przygotowaną pełną ofertę: jest pensjonat z ładnymi pokojami z łazienkami, mamy także zupełnie inna klasę noclegów, jakimi są wagony sypialne – świetna przygoda! Gastronomia umiejscowiona jest w autentycznym wagonie WARS z lat 70-tych, podajemy tam dania popularne w tamtych latach, można się napić oranżady, zjeść żurek, pierogi. Jednocześnie staramy się promować cały region, tak naprawdę każde miejsce ma swoją historię. Wspieramy także raczkujące instytucje.

W muzeum kręconych jest bardzo dużo produkcji filmowych, teledyski, było kino azjatyckie, bollywood. Naprawdę, dzieje się sporo.

 

 

 Czy prowadziłaś kiedyś parowóz?

 

Tak! Raz dali mi panowie poprowadzić parowóz. Jednak lepiej, żeby maszyniści przekazywali wiedzę młodym chłopakom, żeby byli następcy.

 

 

Katarzyna Szczerbińska

 

katarzyna.szczerbinska@muzeatechniki.pl

 

http://muzeumtechniki.pl/

 

https://web.facebook.com/muzeum.kolejnictwa/

 

Please reload