Sukces jest w modzie!

2017/12/18

W grudniowe przedpołudnie spotkałam się z Kasią Ziemianowicz - twórczynią nowej marki odzieżowej FERN.

 

Jak wszystko się zaczęło?

 

Pomysł na projektowanie odzieży tak naprawdę nie wziął się z tego, że kocham modę, ale bardziej z mojej pasji do rysowania. Uwielbiałam rysować – jestem takim typowym artystycznym duchem.

 

Z czasów młodości pamiętam swoje zeszyty, z których każdy był z tyłu zapełniony szkicami – rysowałam kobiety, kobiece sylwetki, które w ten sposób można było ubrać – rodzice nazywali je „laleczkami”.

Poszłam w kierunku rysunku żurnalowego, było mi do tego najbliżej. Zawsze lubiłam wyglądać trochę inaczej niż wszyscy, a że potrafiłam rysować, mogłam mój własny wygląd dowolnie kreować. Moja ciocia, która jest krawcową, szyła mi wszystko, co zaprojektowałam – moja sukienka na studniówkę zrobiła furorę.

 

Zaczęłam naukę w Studium Projektowania we Wrocławiu, ale tam czułam jednak pewien niedosyt. Zrezygnowałam na drugim roku. Kiedy dziewczyny robiły swoje kolekcje dyplomowe, ja robiłam swój pierwszy pokaz w Łodzi. Dziadek został moim sponsorem, ciocia wszystko uszyła. Pojechaliśmy na pokaz, udało się sprzedać jedną z moich kreacji.

 

         fot. Piratecat Photo

 

Rozpoczęłam studia dziennikarskie, ale ciągle projektowałam – dla siebie. Poznałam mojego męża, a rok po urodzeniu naszego synka, związałam się z marką produkującą „street wear” – wciąż jednak nie była to moja bajka.

 

W zeszłym roku postanowiłam, że stworzę własną markę. Zaczynałam od Mrs Wolf, były to ubrania tańsze, gorsze jakościowo. Postanowiłam zainwestować w kilka konkretnych projektów, postawiłam na jakość i tak Powstał FERN.

 

Jak wyglądała realizacja planu?

 

Stworzyłam kolekcję, pobrałam wycenę ze szwalni, zamówiłam szablony.

Na początku trzeba było odszyć szablon, do którego należało znaleźć odpowiedni materiał. Trafiłam na cudowną panią Beatkę, która potrafi stworzyć szablon tak, aby świetnie leżał na sylwetce.  Takie szablony trafiają do szwalni, gdzie odszywany jest prototyp.

Ciężko było znaleźć szwalnię, która szyje w małych nakładach, więc wszystko bardzo się przeciągnęło. Bardzo długo szukałam też odpowiedniego materiału do swetrów, które mogą być narzutką, a wiosną służyć także jako płaszczyk.

Chciałam zacząć od kolekcji letniej, wakacyjnej, a wystartowałam z kolekcją jesienną.

 

         fot. Piratecat Photo

 

Jaka jest odzież marki FERN?

 

Ubrania są szyte w Polsce. Są niepowtarzalne. Nie są skierowane do konkretnej grupy wiekowej, świetnie będą się w nich czuły kobiety w każdym wieku.

Przede wszystkim stawiam na wysokiej jakości materiały. Na chwilę obecną dążę do tego, żeby moja marka była ekologiczna i "wegan friendly". Wegańska całkowicie nie będzie, bo nie chcę rezygnować z wełny. Chcę znaleźć źródło wełny "etycznej", ekologicznej.

 

         fot. Piratecat Photo

 

Od samego początku, na każdym kroku bardzo wspiera mniej mój mąż. Widzi mój potencjał, nigdy nie podcina skrzydeł i jest moim pierwszym recenzentem.

 

Po 30-tce mam więcej pewności siebie, dzięki czemu zrobiłam ten krok i cieszę się, bo teraz w końcu czuję wolność – ja decyduję o kolorach i wyglądzie ubrań. Do pewnych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć. Ja długo szukałam swojej właściwej ścieżki. Możemy wszystko, jeżeli tego bardzo chcemy.

 

shop-fern.pl

web.facebook.com/shopfern.official

 

Please reload