Maja Muller - artystka na bank!

2017/07/22

We wrocławskim rynku spotkałam się z Mają - makijażystką i nie tylko...

 

Rozmawiając wstępnie na twój temat z twoją przyjaciółką, usłyszałam takie słowa: „Maja to jest mistrz! Makijaże, torty - w głowie się nie mieści.”

 

Na co dzień pracuję w banku (na zapleczu, nie mam kontaktu z klientem), siedzę przy biurku... Praca w korporacji – codziennie mam taki trochę dzień świstaka.

A te rzeczy, to są bardziej moje pasje, nie uważam, żebym miała jakiś specjalny talent (śmiech). Robię makijaże ślubne, okolicznościowe, piekę torty na zamówienie. Hobbistycznie także maluję obrazy i wykonuję biżuterię.

Od zawsze sprawiało mi to frajdę, w dzieciństwie dużo malowałam, lepiłam z gliny. Wszystko to robiłam tylko dla siebie, z czasem ludzie zaczęli dopytywać o szczegóły, pocztą pantoflową rozniosła się wieść o tym, że robię to dobrze.

 

 

 

Makijaże?

 

Dzwonią do mnie panie, mówią, że słyszały, że pięknie maluję, często polecają. To jest coś, co kocham, wypełnia mi to całe weekendy. Dojeżdżam do klientek, czasami są to spore odległości. Jeszcze nie miałam sytuacji, żeby ktoś nie był w pełni usatysfakcjonowany. Uwielbiam ten efekt „po” – niesamowite jest to jak trochę makijażu potrafi podkreślić kobiece piękno, kiedy taka pani widzi swoje odbicie w lustrze i jest zachwycona tym jak wygląda.

Bardzo często panie nie zgadzają się na robienie zdjęć przed wykonaniem makijażu. Ja widzę piękne kobiety, a dziewczyny zawsze mają sobie coś do zarzucenia – każda ma jakieś kompleksy. Czasami aż obawiam się, jaka będzie reakcja. Podobno Polki są najpiękniejsze, a tu takie zakompleksienie.

Niekiedy też przychodzą panie niezadowolone z usług kosmetyczek i proszą o pomoc. Zawsze wysłucham, doradzę, panie są zachwycone efektami.

 

 

 

 
Torty?

 

Niedawno wykonałam piękny tort z jednorożcem, akurat na urodziny mojej córki. Moim zdaniem, to wcale nie jest spore wyzwanie. Teraz akurat modne są torty tęczowe, każda warstwa biszkoptu musi być w innym kolorze, a to już zajmuje dość sporo czasu. Biszkopty nauczyła mnie piec teściowa, naprawdę praktycznie zawsze wychodzą. Ale jestem w stanie stworzyć wszystko, co tylko klient sobie wymarzy.

Córeczka (9 lat) jest bardzo zainteresowana tym co robię, często mi towarzyszy podczas wizyt u klientek - również jest uzdolniona manualnie.

 

 

 

 

 

A obrazy i biżuteria?

 

Bardzo często maluję obrazy na różnego rodzaju akcje charytatywne, na prezenty dla znajomych – farby olejne, akwarele, akryl, kiedyś nawet pojawił się lakier do paznokci (śmiech). Jeżeli chodzi o biżuterię, sama kupuję produkty i wymyślam wzory.

 

 

 

Co dalej?

 

Zamierzam zająć się makijażem na większą skalę, bo grono klientek się powiększa. Wybieram się także na szkolenie prowadzone przez Martę Iwańską – jestem zachwycona makijażami tej pani, często się na niej wzoruję. Niedługo zajmę się tworzeniem strony internetowej i zakupię sprzęt do profesjonalnego robienia zdjęć.

Ludzie często pytają mnie, dlaczego nie rzucę pracy w banku. Podobno dobrze jest zarabiać na tym, czym się oddycha, więc tak naprawdę nie pracujemy, kiedy praca jest naszą pasją.

 

Maja Muller, tel.: 517 699 579

 

 

Please reload