Nosimy co kochamy

2017/11/02

W ulubionej No Sugar Cafe spotkałam się z niezwykłą Moniką Kalitką - fizjoterapeutką i doradcą noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich po kursie ClauWi.

 

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z chustami?

 

Pierwszy kontakt z chustami miałam po urodzeniu syna. Miałam dość trudny poród, który źle wpłynął na moją psychikę. Na samym początku ciężko było mi nawiązać z Piotrkiem głęboką więź. Zawsze mówię o tym podczas różnorakich spotkań – miłość do dziecka nie musi pojawić się od razu, czasem mamy mają z tym problem – hormony potrafią płatać nam różne figle. Pomyślałam, że to właśnie chusta pozwoli poczuć nam w pełni tę właśnie bliskość. Swoją przygodę rozpoczęłam od warsztatów chustowych we Wrocławiu.

 

 

Jakie są zalety chusty?

 

Moje dzieci miały problemy zdrowotne, chusta bardzo nam pomagała podczas ich rehabilitacji. Jestem fizjoterapeutką, zawsze powtarzam rodzicom, że chusta ma pozytywny wpływ na rozwój dziecka. Pomaga w prawidłowym rozwoju bioder, dobrze działa na układ nerwowy dziecka. Sprzyja harmonijnemu rozwojowi.

Po urodzeniu drugiego dziecka chusta pomogła mi w „ogarnianiu rzeczywistości” – np. zrobieniu śniadania czy poodkurzaniu. Noszenie dziecka w chuście pozwala rodzicom na częstsze wychodzenie z domu, pokonywanie barier architektonicznych. Dziecko staje się częścią rodziny, może wejść w jej życie już od niemowlaka, może przebywać z rodzicami cały czas.

Również coraz więcej ojców w ten sposób nosi swoje dzieci – i to są niesamowite wrażenia – mają dziecko przy sobie, ono się wtula i usypia…

 

 

A przecież największą potrzebą niemowlaka jest spanie, jedzenie i bliskość. My ludzie jesteśmy zakwalifikowani jako noszaki – nie jesteśmy gniazdownikami (gdzie samica pojawia się w gnieździe tylko po to aby przynieść jedzenie) – dziecko potrzebuje „wczepić się” w mamę.

Noszenie w chuście jest jednym z filarów rodzicielstwa bliskości, polegającym m.in. na traktowaniu dzieci z szacunkiem, nie narzucaniu im swojej woli, swojego zdania. Nie należy oceniać dzieci, szufladkować na podstawie jednego zachowania. Ważne jest, aby pomóc dziecku w nazywaniu jego uczuć, tak aby mogło ono sobie z nimi poradzić w konstruktywny sposób. Musimy być empatyczni w stosunku do naszych dzieci. Nie jest ważne zachowanie, tylko to co się za nim kryje – np. jakieś niezaspokojone potrzeby. Warto to sobie uświadomić.

 

Udzielasz porad?

 

Tak, czasami prywatnie zgłaszają się do mnie rodzice i wtedy im pomagam. Raz w miesiącu organizuję spotkania rodziców noszących, wtedy mamy mające jakiś problem z wiązaniem chusty otrzymują ode mnie konkretne wskazówki (informacje o spotkaniach zamieszczam na naszej grupie Chusty Świdnica i na swoim FP Nosimama). Rodzice często nie są pewni swoich kompetencji, mamom niejednokrotnie brakuje pewności siebie. Wynika to z tego, że kiedyś, inaczej niż teraz, kobiety miały większe wsparcie, rodziny były wielopokoleniowe, mieszkały razem.

 

Obracam się w towarzystwie mam i naprawdę rozumiem, z czym muszą się one mierzyć. Dlatego też podczas Tygodnia Bliskości, organizowanego przez Stowarzyszenie „Mamy co kochamy” (do którego ja również należę), staramy się przemycić inne (oprócz chustonoszenia) ważne aspekty macierzyństwa. Odbywają się: spotkanie z położną, stomatologiem, pogadanka i warsztaty chustowe, zajęcia umuzykalniające dla dzieci, warsztaty z masażu Shantala, warsztaty z empatycznej komunikacji, warsztaty Szkoły dla Rodziców i Wychowawców. Spotkania są organizowane tak, aby mogli skorzystać z nich rodzice dzieci w różnym wieku.

 

web.facebook.com/nosimama

 

 

 

Please reload