Chorda Auxit

2018/12/21

W poniedziałkowe przedpołudnie spotkałam się z fascynującą Zuzanną Bator.

 

Zuzanno, czym się zajmujesz?

 

Jestem koncertującą organistką, prowadzę Fundację Wspierania Kultury Muzycznej Chorda Auxit. Uczę lepszego rozumienia muzyki organowej poprzez organizację koncertów i spotkań z muzykami – taką właśnie misję ma Fundacja – uczenie lepszego rozumienia muzyki organowej.

 

                                                                                                                                    fot. Dariusz Nowaczyński

 

Organizujemy trzy cykliczne festiwale: Międzynarodowy Festiwal Organowy im. Christiana Schlaga – muzyka organowa w kościołach na Dolnym Śląsku, w których znajdują się organy firmy Schlag&Söhne, Koncerty Ziemi Świdnickiej – muzyka kameralna w kościółkach i pałacach w małych miejscowościach na terenie powiatu świdnickiego i Koncerty Zimowe – które właśnie trwają.

 

Zależy nam na tym, by kultura i sztuka były dostępne dla każdego, dlatego wstęp na koncerty jest wolny. Chcemy także integrować lokalną społeczność i przyjaciół Fundacji, dlatego organizujemy spotkania z cyklu „Muzyczne Foyer”– spotkania z muzykami po koncertach, na które zapraszamy subskrybentów newslettera Fundacji.

 

Profil naszej działalności jest podobno niszowy, ale nigdy nie mieliśmy problemu z publicznością, która zawsze dopisuje. Świdniczanie uwielbiają muzykę klasyczną. Kościoły (bo tam najczęściej odbywają się koncerty) – są pełne.

 

Kiedy zaczęła się twoja przygoda z muzyką?

 

W wieku 5 lat – wtedy rozpoczęłam naukę gry na fortepianie. Następnie ukończyłam Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną I i II st. W jednym miejscu uczyłam się od pierwszej klasy SP aż do matury. Była to szkoła z niewielką liczbą uczniów w klasach, co powodowało, że wszyscy – uczniowie i nauczyciele mieli ze sobą bardzo dobry i osobisty kontakt.

 

Mój instrument – organy podpowiedzieli mi rodzice. W Norwegii słyszeli jazzowego organistę, bardzo ich to zainspirowało. Rozpoczęłam naukę gry u mojego mentora śp. prof. Klemensa Kamińskiego, który mocno we mnie wierzył, dzięki niemu zdecydowałam się zostać muzykiem. Pomimo dużej różnicy wieku, łączyła nas prawdziwa przyjaźń.

 

                                                                                                                                     fot. Dariusz Nowaczyński

 

Studiowałam na Akademii Muzycznej w Katowicach, potem trzy lata spędziłam w Stuttgarcie – był to czas ogromnego rozwoju i wielkich możliwości.Tam poznałam mojego męża Macieja, który również jest koncertującym organistą. Ja pochodzę z Wrocławia, Maciej z Kłodzka, ale ciąg różnych wydarzeń spowodował, że zamieszkaliśmy w Świdnicy. Trochę się obawiałam tego, czy związek dwojga muzyków to dobry pomysł, ale mamy na tyle różne charaktery i sposoby działania, że dobrze się uzupełniamy. Wspieramy się nawzajem. Nie wiem czy tak wyrozumiały byłby ktoś, kto zajmuje się czymś innym.

 

                                                                                                                                          fot. Marek Szulikowski

 

Organy to niezwykły instrument…

 

Tak, ogromny, skomplikowany, tajemniczy. Znajdujący się w miejscu niedostępnym, potrafiący zrobić dużo hałasu, towarzyszący ludziom w najważniejszych chwilach ich życia. Słuchacze przeważnie nie wiedzą, jak wygląda gra organisty, dlatego na naszych koncertach uchylamy rąbka tajemnicy – przed ołtarzem umieszczamy ekran, który pokazuje organistę z bliska. Nasz kamerzysta potrafi dobrze uchwycić emocje, pokazuje jak grają ręce i nogi (bo w organach wykorzystuje się również klawiaturę nożną).

 

                                                                                                                                              fot. Hubert Steczko

 

Śpiewasz?

 

Tak, rozrywkowo, dla siebie, dla przyjemności. Czasem występuję na koncertach jazzowych, niedawno dołączyłam do chóru przy Świdnickim Ośrodku Kultury.

 

W odróżnieniu od gry liturgicznej – gra koncertowa nie łączy się ze śpiewem organisty. Grając na organach nie śpiewam. Z przyjemnością natomiast akompaniuję znakomitym śpiewakom.

 

                                                                                                                                     fot. Dariusz Nowaczyński

 

Opowiedz mi o twojej fundacji.

 

Bardzo chciałam grać koncerty. Po powrocie ze studiów w Niemczech zauważyłam, że nie wszyscy rozkładają przede mną czerwone dywany, a zaproszenia koncertowe nie pojawiają się w ilościach, jakich bym sobie życzyła. Nastąpiło zderzenie z rzeczywistością. Zrozumiałam, że aby grać koncerty muszę je sobie zorganizować. Teść podsunął mi myśl o założeniu fundacji. Nie sądziłam, że będzie to mój sposób na życie. Nie miałam pojęcia, jak działają organizacje pozarządowe. Praca w fundacji to sinusoida  –  czasem otrzymujemy dofinansowanie, czasami się nie udaje.  Bardzo ważni są dla nas regularni darczyńcy – dzięki nim możemy realizować misję Fundacji niezależnie od grantów.

 

                                                                                                                                          fot. Marek Szulikowski

 

Uczę się, w jaki sposób pozyskiwać fundusze. Dziś wiem, że z ludźmi należy dużo rozmawiać, budować relacje, pokazywać, co i jak się robi i przede wszystkim być wdzięcznym.

W tej chwili w Fundacji są cztery osoby, z czego tylko ja zajmuję się tym na „pełen etat”.

 

Wasze dzieci też są muzykalne?

 

Mamy dwóch synków. Bernard jest bardziej melodyczny, lubi śpiewać, natomiast Leonard tańczy – jest bardziej rytmiczny. W pokoju stoją organy elektroniczne, dzieci podchodzą i grają na nich, lubią to. Wiem, że do grania potrzebny jest entuzjazm, po prostu musi nadejść ten moment – ale nigdy nic na siłę.

 

Co jest dla ciebie szczególnie ważne?

 

Kiedy dzieci były malutkie, a ja większość czasu spędzałam z nimi w domu, uświadomiłam sobie, że chcę koncertować na całym świecie, zapraszać muzyków do nas. Uwielbiam podróżowanie, poznawanie nowych instrumentów, kultur, fascynują mnie ludzie, lubię ich obserwować. W fundacji lubię kontakt z darczyńcami, słuchaczami, z publicznością.

 

Serdecznie zapraszam na II Koncert Adwentowy w Kościele św. Józefa, w niedzielę 23 grudnia o godz.19:30. Będzie mi towarzyszył tenor Mikołaj Walerych – wykonamy muzykę adwentową i bożonarodzeniową. Wstęp na koncerty jest wolny.

 

chorda-auxit.pl/

web.facebook.com/FundacjaChordaAuxit/

 

 

 

Please reload